Samochód dla studenta – prolog.

Są rzeczy, o których niektórzy potrafią rozmawiać godzinami. Dla mnie takim tematem niezaprzeczalnie jest motoryzacja. Całymi dniami mógłbym o niej dyskutować, wymieniać argumenty, doświadczenia i spostrzeżenia.

Dla niektórych to tylko środek transportu, ot zwykły przedmiot, który będzie służył i spełniał swoje zadanie wożenia swego właściciela z miejsca do miejsca. Ja uważam, że to coś znacznie więcej. Poza aspektem czysto użytkowym to także kwestie estetyczne i emocje, jakie odczuwam w trakcie obcowania z danym autem, szybsze bicie serca na widok jakiegoś modelu, o którym marzę od dawna. To ciarki na plecach gdy słyszę gang silnika, najlepiej pięciocylindrowego, lub „V-ósemki”.Zdziwić by się można jak głęboko można przeżywać takie obcowanie z samochodem. On także może silnie działać na naszą percepcję bodźców, ma swój zapach, swój dźwięk, przy dotyku wzbudza różne odczucia, w końcu może nas w pewien sposób inspirować. Jazda samochodem może dawać dużo frajdy, często uspokaja i pozwala się wyciszyć, oderwać od codzienności.

Samochody. Niektórym kojarzą się ze smogiem, smrodem spalin i zatłoczonymi ulicami. Mi natomiast z pasją, fascynacją i ogromnymi emocjami. Niby to właśnie tylko przedmiot, a jednak moim zdaniem tkwi w nim jakaś magia, tajemnicza siła przyciągania moich myśli implikująca marzenia.

Podobnie jak wielu młodych ludzi, zwłaszcza przedstawicieli płci brzydkiej, marzę od dawna o swoim własnym aucie. Marzenia te stały się genezą moich licznych przemyśleń i poszukiwań, godzin spędzonych w internecie na przeróżnych forach tematycznych, a także na czytaniu różnych publikacji i prasy fachowej. W końcu doszedłem do tego, że moje wnioski mogę publikować właśnie tu, a nuż ktoś zechce wesprzeć na tym oko, lub moje przemyślenia komuś pomogą.

Zarysowałem pewien schemat, wzór auta jakie byłoby dobre dla studenta (i nie tylko, bo wspomniany student to tylko model targetu – młodego człowieka o ograniczonym budżecie). Powinien być to samochód relatywnie tani, ekonomiczny (o szczegółach później), bezawaryjny. Dobrze by było także, gdyby jazda nim sprawiała choć trochę przyjemności, tak żeby i wilk był syty i owca cała, gdyż nie można moim zdaniem podchodzić do zakupu auta stricte praktycznie. Istotnym punktem moich rozważań jest również wspomniana wcześniej ekonomia jazdy, nie tylko w kwestii zużycia paliwa, ale także bezawaryjności, ceny podzespołów i części eksploatacyjnych. Ponieważ tak dużą uwagę zwracam na koszta, a także jestem zagorzałym zwolennikiem instalacji LPG (która to pozwala właśnie na znaczą redukcję tych kosztów) przy każdym aucie będę rozważał założenie „gazu”. Ważnym kryterium będzie tu również „kompatybilność” instalacji gazowej z danym autem, a konkretniej danym silnikiem, gdyż nie każda jednostka napędowa dobrze znosi LPG.

Koniec wstępnych szczegółów. W kolejnych odsłonach będę prezentował wyszukane przeze mnie auta, które moim zdaniem najlepiej spełniają wyżej opisane kryteria. Nowy cykl czas zacząć!

Reklamy

6 komentarzy »

  1. Broqu Said:

    ekonomia samochodu na studiach to podstawa, a LPG to poezja jeśli chodzi o wypady studenckie i poruszanie się w obrębie miasta…i Tomku przestań mówić ciągle „ciota”, pozdr! 5 TBG/LBN!

  2. D Said:

    Jak samochód dla studenta to najkorzystniej wychodzi ściągnąć jakieś GTA 😛 albo na koniu pojeździć 😛

  3. zetnktel Said:

    Ja z moto mam podobnie do Ciebie, z tym ze jestem z kolei PRZECIWNIKIEM lpg, owszem niektore auta, zwlaszcza monowtryski dobrze znosza gaz, ale dla mnie osobiscie to jest po prostu zle i nie tak, dla milosnika moto. To jak slodzenie piwa albo konsumpcja kotleta schabowego z dzemem albo czekolada.. Sam osobiscie mam monowtryska a jezdze na benzynie mimo ze pieniadze nie wylatuja mi z tylka, a auto pali 10L benzyny na miescie.Tu chodzi o pasje. Chodz instalacje rozwazam juz 3 rok. Jezeli jezdzilbym 100% trasa nawet bym o tym nie myslal, ale niestety przewaga to u mnie miasto. Poza tym ta znaczna redukcja kosztow to slowa mocno przesadzone 😉 W moim przypadku byloby to 7zl na 100km na trasie to zadna oszczednosc biorac pod uwage minusy gazu. zwlaszcza ze i tak auto mimo ze zagazowane i tak lata na benzynie, zanim nagrzeje sie silnik, a w zimie to pratycznie sama jazda na benzynie. Do tego koszta przegladow, regulacji i czesci, poza samym niszczeniem silnika dochodzi szybsza korozja ukladu wydechowego, rozjezdzanie sie map komputera, mniej miejsca w bagazniku, gorsze osiagi i to przy aucie ktore gaz znosi dobrze. No i oczywiscie sam montaz przez naszych specjalystow, poprzez chociazby nie odkrecenie kolektora zeby wywierc otwor przez co opilki metalu dostaja sie do silnika, i ogolnie niszczenie auta przy montazu. Poza tym kompletnie nie toleruje ludzi ktorzy zakladaja gaz do aut ktore pala do 7l benzyny na miescie np Tico, ktore pali do 5L benzyny jak zadbane. Jak chce sie jezdzic tanio proponuje diesla i tyle w temacie. Diesle tez maja swoj urok. Pozdrawiam i czekam na rozwoj wydarzen.

    • zetnktel Said:

      Dodalbym jeszcze do minusow gazu, brak mozliwosci wyjazdu autem za granice, ani wjazdu na kryte parkingi..
      Przy obecnych cenach paliw taniej wychodzi diesel.. a gaz caly czas idzie do gory, a ropa podrozala nie wiele. Dodac do tego starego dobrego wolnossacego diesla to mozna z powodzeniem w lecie lac biodiesla, ktorego cena za litr to 3,87zł, wtedy to juz w ogole jazda jak za darmo.

  4. fekisurnomo.blog.pl Said:

    Czemu kurwa nic nie piszesz?

  5. fekisurnomo.blog.pl Said:

    Klishtchu kurwa, jak Ci jebne to sie kurwa nauczysz, ze bloga musowo aktualizowac, kurwa mac do chuja!


{ RSS feed for comments on this post} · { TrackBack URI }

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: