Archive for Lipiec, 2010

Czy Juventus się podniesie?*

Tegoroczny sezon w wykonaniu Juventusu Turyn jest kompromitujący. Zespół, który miał z roku na rok stawać się silniejszy, po zeszłorocznym obiecującym drugim miejscu miał w tym roku walczyć o najwyższe trofea, ze scudetto i wygraniem Ligi Mistrzów włącznie. Tymczasem na dwie kolejki przed końcem tego sezonu drużyna ze stolicy Piemontu zajmuje dopiero siódme miejsce w tabeli i zagra zaledwie w Lidze Europejskiej, będącej jedynie namiastką słynnej Champions League.
Teraz rzekomo to wszystko ma się zmienić, gdyż włodarze klubu zapowiedzieli rewolucję. Marazm i brak wyników tak drażniący tifosich mają zniknąć na dobre i co najważniejsze powrócić ma dawny Juventus – drużyna pełna werwy i determinacji, gotowa walczyć do upadłego by osiągnąć upragnione cele, a tym samym uszczęśliwić swoich sympatyków.
Przedsięwzięto radykalne kroki. Od przyszłego sezonu krytykowanego Jean-Claude’a Blanc’a na fotelu prezesa ma zastąpić popularny Andrea Agnelli, „człowiek który kocha Juve i zna się na piłce” jak zgodnie twierdzą komentatorzy włoskiego calcio. W kuluarach krąży wieść głosząca, że nowym trenerem zostanie Rafael Benitez – znakomity taktyk, obecnie trener angielskiego Liverpoolu. Wymieniane są także inne znane nazwiska: Arsène Wenger, Cesare Prandelli, Didier Deschamps, Marcello Lippi, Fabio Capello, czy też Luciano Spalletti. Jednak ktokolwiek zostanie nowym szkoleniowcem Juve, będzie miał do dyspozycji ogromny budżet transferowy wynoszący 80 milionów euro, plus środki pozyskane z ewentualnych sprzedaży obecnych, a niepotrzebnych już zawodników. A tych ostatnich może odejść sporo, gdyż skład ma zostać solidnie „przewietrzony” i odmłodzony. Odejść mają zawodnicy, którzy nie sprostali stawianym oczekiwaniom, a zastąpić ich mają gracze z najwyższej półki, gdyż zarząd poszedł w końcu po rozum do głowy i ma zrezygnować z półśrodków, co już od dawna postulowali sympatycy turyńskiej drużyny.
Przeciwnicy Turyńczyków wątpią w „odrodzenie” Bianconerich, argumentując swój pogląd tym, że przecież już w zeszłym sezonie ówczesny trener Juve, Cirro Ferrara, miał do dyspozycji spory budżet transferowy przekraczający 50 milionów euro. Ponadto za wielkie kwoty przyszli zawodnicy naprawdę dobrzy, tacy jak Brazylijczyk Diego i jego rodak Felipe Melo, ale niestety nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Warto jednak zaznaczyć, że te wątpliwości jedynie w małym stopniu są słusznie umotywowane, gdyż każdy zawodnik potrzebuje czasu na aklimatyzację, zwłaszcza w zespole dla którego gra wiąże się z niesamowitą wręcz presją i ogromnymi oczekiwaniami. Zawodnicy Ci zatem, mimo co najwyżej przeciętnego sezonu za sobą, w przyszłym roku mogą grać znacznie lepiej, zwłaszcza w momencie, gdy zespół zacznie prowadzić szkoleniowiec, który będzie znał się na taktyce i będzie umiał odpowiednio „poukładać” zespół.
Jakiś czas temu podobna sytuacja miała miejsce w przypadku najsłynniejszego niemieckiego klubu piłkarskiego – Bayernu Monachium. Bawarczycy również zawodzili w lidze i europejskich pucharach, więc zarząd postanowił przeprowadzić rewolucję w drużynie. Tak samo jak ma mieć miejsce w przypadku Juve zaczęto od zatrudnienia odpowiednio dobrego szkoleniowca, którym został Louis van Gaal. Ten z kolei sprowadził kilku znakomitych piłkarzy, w tym przede wszystkim swego rodaka Arjena Robbena, który z miejsca stał się głównym motorem napędowym Bawarczyków i dzięki któremu to Bayern wciąż ma szanse w tym sezonie na potrójną koronę: mistrzostwo i puchar Niemiec, które już zdobyli i wygranie Ligi Mistrzów, której to finał odbędzie się pod koniec maja. W podobne „odrodzenie” wierzą właściciele Juventusu.
Warto również zaznaczyć, że włodarze turyńskiej drużyny muszą sprawić, by zespół grał lepiej, gdyż tracą oni finansowo i to ogromne sumy związane nie tylko z małą ilością sprzedawanych biletów, ale również i spadkiem cen akcji Juventusu (będącego spółką akcyjną) na światowych giełdach.
Luciano Moggi, obecnie jeden z największych znawców i komentatorów włoskiej piłki wielokrotnie wypowiadał się, że Juventus stać na odrodzenie, trzeba jednak przedsięwziąć radykalne kroki, łącznie ze zmianami na najwyższych stanowiskach zarządu klubu. Dlatego zaraz po ogłoszeniu, że od czerwca prezesem zostanie Andrea Agnelli stwierdził, że jest to najlepszy z możliwych wybór, bo jest on emocjonalnie związany z tą drużyną, a ponadto zna się na futbolu, a nie jest jedynie ekonomistą jak jego poprzednik.
Są podstawy by sądzić, że Juventus podniesie się z chwilowego kryzysu. Po raz pierwszy od lat planowane są daleko idące zmiany na wielu płaszczyznach, począwszy od składu zarządu, przez nowy stadion, trenera, piłkarzy, a na polityce medialnej i ekonomicznej kończąc. Niektóre z nich już są zrealizowane, niektóre są w realizacji, a niektóre dopiero będą. Jednak zarówno ilość, skala, jak i zakres zmian pozwalają twierdzić, że turyński zespół wyjdzie z impasu. „Nowy Juventus” prawdopodobnie będzie lepszy, a na pewno inny.
*Publikowany tekst to chreja mojego autorstwa, która została napisana parę miesięcy temu na zajęcia z Retoryki i erystyki, jest więc to tekst archiwalny.