Archive for Maj, 2009

Ostani mecz Pavla Nedveda…

Dzisiejszego dnia po raz pierwszy od dłuższego czasu moje oczy oszroniły się łzami… Pavel Nedved, mój ogromny autorytet, meczem z Lazio w ostatniej kolejce włoskiej Serie A oficjalnie zakończył swój ośmioletni pobyt w moim ukochanym turyńskim Juventusie…

01

p13PavelNedved

Nedved5

32

40arezzofa7

atalanta_juventus_nedved

Juventus+v+Real+Madrid+UEFA+Champions+League+quF7jWhnqLfl

nedved1

Teoretycznie powinienem powinienem być przygotowany psychicznie na odejście tego trzydziestosześcioletniego już pomocnika, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że już dwukrotnie w ostatnich latach odkładał On już decyzję o „zawieszeniu butów na kołku” i zakończeniu piłkarskiej kariery, ale mimo wszystko zawsze w mojej małej, wiernej głowie tifosiego Bianconerich zawsze tliła się iskierka nadziei…Ba, moje ciche prośby zostały nawet spełnione, ale nie do końca…Tylko po części… Otóż Pavel ma się w najbliższym czasie zastanowić nad pomysłem kontynuowania swej kariery, ale niestety pewne jest już, że odejdzie On z ekipy Starej Damy. Włodarze Juve rozmawiali z Nedvedem i Jego agentem na kilku spotkaniach w ostatnim czasie i proponowali przedłużenie umowy z czeskim pomocnikiem (roczny kontrakt miał opiewać na maksymalnie połowę obecnych zarobków, co uzależnione byłoby od ilości występów), ale Nedved nie zdecydował się na podpisanie nowej umowy, jak sam podkreślał, nie ze względów finansowych (akurat Jemu wierzę w stu procentach). Tym samym zarząd udowodnił po raz kolejny swoją nieudolność i w żenujący sposób pożegnał się z człowiekiem, który oddawał Zebrom swe serce i całego siebie… Pewnie ludzie, którzy mnie znają mogą stwierdzić, że często narzekam na władze mojego kochanego klubu, ale w większości wypadków mam rację, a już na pewno w tym przypadku – tak nie powinno się postępować z żywą ikoną Bianconerich! Pavel stwierdził po meczu, że jest to jego ostatni mecz w karierze i że teraz chce poświęcić się rodzinie, by nagrodzić jej stracony czas – i to należy uszanować.

465322949

6192055

article-0-03ABA4E4000005DC-826_468x480

Chelsea+v+Juventus+UEFA+Champions+League+IULzi-3wX5hl

Pavel-Nedved4.preview

Real+Madrid+v+Juventus+UEFA+Champions+League+0FxJhwICXnSl

Odbijając od wątku zarządu, odejście Nedveda, niby spodziewane, a tak mocno mną wstrząsnęło… W pożegnalnym spotkaniu Pavel jak zwykle dawał z siebie wszystko, popisał się kilkoma znakomitymi zagraniami (łącznie z piękną asystą przy drugim golu Vincenzo Iaquinty) i parokrotnie był bliski strzelenia bramki w meczu przeciw swemu byłemu klubowi – Lazio. Pięknym przykładem świecili koledzy, którzy starali się Mu w tym pomóc, czego przykład mogliśmy ujrzeć przy wykonywaniu jednego z rzutów wolnych, kiedy to stały egzekutor wspomnianych stałych fragmentów gry, fantastyczny Alex Del Piero „pozwolił” wykonać wolego właśnie Pavlowi (Alex po klasycznej „zmyłce” odbiegł w kierunku bramki, a Pavel świetnie przyłożył pod poprzeczkę, ale dobrze ustawiony Juan Pablo Carrizo zdołał „wyciągnął” ten strzał na rzut rożny).

Moje nerwy puściły dokładnie w 83 minucie spotkania, kiedy to Cirro Ferrara zdecydował się na zmianę Tiago za Nedveda, by pozwolić Pavlowi pożegnać się z turyńską publicznością. Przy oklaskach na stojąco kilkudziesięciu tysięcy tifosich Juve mogliśmy ujrzeć obrazek Nadveda w objęciach wszystkich kolegów z zespołu i właśnie ta scena wymusiła na moich kanalikach łzowych spontaniczną reakcję…

1

2

Nedved bym moim idolem już od dawien dawna… W barwach Juventusu pojawił się latem 2001 roku, kiedy to Juventus wyłożył Lazio za Niego aż 41 milionów euro, co do tej pory jest najwyższą kwotą transferową za czeskiego zawodnika w historii. Zaraz po przyjściu do Turynu Pavlowi stawiano niezwykle wysoką poprzeczkę – miał On zastąpić w drużynie Bianconerich technicznego geniusza, Zinedine Zidana, który odszedł do madryckiego Realu. Pavel sprostał oczekiwaniom, choć był zawodnikiem o znacznie innej charakterystyce, niż popularny Zizou. W opinii wielu kibiców z zastąpionej luki, powstała wręcz górka, jeśli chodzi o jakość w grze Juventusu. W jednym z wywiadów, legendarny trener drużyny ze stolicy Piemontu – Marcello Lippi podsumował Pavla w słowami: „ten chłopak chyba nawet przez sen biega!” i myślę, że każdy tifosi to potwierdzi. Pavel Nedeved zawsze imponował ambicją i determinacją. To były moim zdaniem jego główne atuty, choć nie brakowało mu umiejętności piłkarskich, takich jak choćby umiejętność grania na praktycznie każdej pozycji w pomocy, świetny drybling, wytrzymałość, potężny strzał (również z dystansu). To właśnie te dwie główne cechy sprawiły, że stał się dla mnie ogromnym autorytetem i nauczył, że trzeba oddawać całe serce w to, co się kocha, czy to, że zawsze trzeba dawać z siebie wszystko, bo inaczej nic nie ma sensu. Byćmoże piszę te słowa trochę chaotycznie, ale to przez ogromną dawkę emocji, jakie towarzyszą tym słowom, przez ogromne rozczulenie i sentyment… Dla mnie po prostu zawsze był, jest i będzie mistrzem, wielkim autorytetem, którego wartości należy przenieść na życie codzienne!

nedved7

nedved_310808-2289671

ITALIAN SOCCER

Pavel Nedved rozegrał w sumie w barwach Juventusu Turyn 327 spotkań, z czego niemal 250 w najwyższej włoskiej klasie rozgrywkowej – Serie A. Zdobył tu wiele cennych nagród, takich jak mistrzostwo Włoch i Superpuchar Włoch, finał Ligi Mistrzów, Złotą Piłkę.

nedved

W reprezentacji Czech zagrał w 91 spotkaniach, zdobywając w nich 18 bramek.

Dziękuję Ci w imieniu chyba wszystkich kibiców Starej Damy za wspaniałe 8 lat, w czasie których swoim zaangażowaniem, ambicją i determinacją pokazywałeś nam wzór prawdziwego Juventino. Dziękuję za wspaniałe dryblingi, podania, cudowne woleje, kąśliwe strzały z dystansu… Dziękuję za wielkie serce do gry i za przywiązanie do biało-czarnych barw… Za wszystko Pavel, po stokroć dziękuję…

24ned

Panie i Panowie, temu człowiekowi należy się pokłon, hołd i miejsce na zawsze w sercach kibiców Juventusu Turyn!

cover_nedved_bol

Reklamy

Diego (prawie) w Juventusie… Koniec sagi???

Diego Ribas da Cucha, znany szerszej publiczności jako po prostu Diego, to postać która od dawna jest ucieleśnieniem marzeń tifosich Juventusu. Najpierw krótka notka biograficzna tego nieszablonowego zawodnika:

Diego Ribas da Cunha urodził się 28 lutego 1985 roku w brazylijskim mieście Ribeirão Preto. Jego nominalną pozycją jest ofensywny pomocnik (rozgrywający) czyli klasyczna 10. Mierzy 1,74m, waży 75kg.

Co ciekawe zanim „związał się” z solidnym klubem zdobył w 2001 roku Mistrzostwo Ameryki Południowej do lat 17. Swoją profesjonalną piłkarską karierę Diego zaczynał w słynnym Santosie w sezonie 2002/03.

Diego-santos2

W zespole słynnych Santástico występował z sukcesami do 2004 roku (w którym to razem z Santosem sięgnął po Mistrzostwo Brazylii, a z reprezentacją Canarinhos zdobył Copa America). W sumie w barwach Santosu rozegrał 64 w których strzelił 21 bramek. Prezentował się tam na tyle dobrze, że zaczęto go nazywać brazylijskim Maradoną, a również jego dobra gra zaowocowała zainteresowaniem solidnych europejskich klubów. Ostatecznie Diego (być może ze względów językowych, a nie tylko piłkarskich) zdecydował się na transfer do FC Porto. W zespole Smoków jednak nie szło mu jednak tak dobrze jak planował i mimo takiego samego języka (w Brazylii również obowiązuje portugalski) Diego nie potrafił się jednak zaaklimatyzować, mimo niezłego pierwszego sezonu w barwach Dragões (30 rozegranych spotkań i trzy bramki).

268045_MEDIUMSQUARE

Jednak załamanie jego kariery nastąpiło w drugim sezonie w Portugalii, w którym to Diego nie zawsze mieścił się w wyjściowej jedenaste Smoków i wystąpił w zaledwie 19 ligowych meczach strzelając w nich tylko jedną bramkę. W trakcie swego dwuletniego pobytu na Estádio do Dragão Diego wystąpił w sumie w 48 spotkaniach strzelając 4 bramki, sięgnął także z ekipą Porto po Puchar Interkontynentalny (w 2004r), Puchar Portugalii (również 2004), i mistrzostwo tego kraju (w 2006). Mimo słabego ostatniego sezonu zainteresował się nim Werder Brema, który za sprowadzenie Brazylijczyka zapłacił 6 milionów euro (co jednak okazało się jedną z najlepszych inwestycji w historii niemieckiego klubu).

degen_diego_468x345

57456519

DiegoNew3

DiegoWerder_468x606

Diego wyróżniał się od początku swego pobytu w klubie znad Wezer. Szybko stał się podstawowym ogniwem klubu z Brmy, swoistym „motorem napędowym” zaliczając nie tylko wiele pięknych asyst, ale również nierzadko wyręczając kolegów z ataku. Warto odnotować, że w sezonie 06/07 został wybrany najlepszym zawodnikiem Bundesligi. Do tej pory w Werderze Diego rozegrał 81 spotkań strzelając w nich aż 36 bramek. W tym roku Diego pokazał swój geniusz w licznych występach z bremeńczykami w Pucharze UEFA, gdzie dotarł ze swym zespołem aż do finału, w którym przegrał z ukraińskim Szachtarem. Zawodnik ten pokazał paletę swoich umiejętności chociażby w ćwierćfinałowym dwumeczu z Udinese, w którym to strzelił 4 (!) bramki. W reprezentacji Brazylii rozegrał już 33 spotkania, w których strzelił 4 bramki.

Po całej sadze plotek transferowych wydaje się, że w końcu doprowadzony zostanie do końca transfer Diego do ekipy Bianconerich. Co ciekawe, jak przyznaje sam zawodnik, Juventus interesował się jego osobą jeszcze za czasów występów w Santosie.

diego-brazil

diego_brasil_x_canada

Mniej więcej od dwóch lat Diego jest łączony „na poważnie” z najbardziej utytułowaną włoską drużyną. Już dwa lata temu mówiło się o tym, że porozumienie między bremeńczykami a włodarzami turyńskiego klubu jest bliskie. Ba, mówiło się nawet, że Juve pozyska zarówno Diego, jak i innego pomocnika z Werderu – Torstena Fringsa. Jednak jak się później okazało z obu transferów wyszły przysłowiowe nici. W zeszłym sezonie zawodnik również był łączony z Juve, jak cała rzesza innych zawodników mających wzmocnić kulejącą pomoc. Oprócz Brazylijczyka najgłośniej mówiło się o sprowadzeniu Xabiego Alonso, z którym to Brazylijczyk mógłby tworzyć niezwykle kreatywny duet środkowych pomocników stwarzających swymi genialnymi podaniami liczne okazje kolegom z napadu, lecz summarum suma z obu transferów nic nie wyszło, a zamiast Brazylijczyka, czy Hiszpana do Bianconerich dołączył za 10,75miliona euro (!) przeciętny Duńczyk Christian Poulsen. „Genialny”, (na szczęście już ex) trener Juve Claudio Ranieni razem z równie „zdolnym” Alessio Secco stwierdzili, że Xabi nie nadaje się do Juve, „bo jest za wolny” (hmm… a myślałem że Premiership w której doskonale sobie radzi jest ligą znacznie szybszą, niż taktyczna liga włoska ze słynnym Catenaccio), natomiast Brazylijczyk nie pasuje do koncepcji drużyny forsowanej przez Ranieriego (formacja 4-4-2 z dwoma defensywnymi pomocnikami w środku). Czas pokazał, że Poulsen okazał się kompletnym transferowym niewypałem, Xabi Alonso rozgrywa najlepszy sezon odkąd przeprowadził się do Liverpoolu, a o świetnym sezonie Diego zarówno na „niemieckim podwórku” jak i w europejskich pucharach już wspominałem. Ciekawym wątkiem jest cena za Brazylijczyka, gdyż Werder Brema żąda za niego 25 milionów euro, a posiada zaledwie 85% praw do jego karty zawodniczej (pozostałe 15% są w posiadaniu ojca piłkarza, który jest również jego doradcą i managerem). Oznacza to, że aby zaspokoić żądania włodarzy Werderu Stara Dama musiałaby wyłożyć za zawodnika około 29 milionów euro!

Podobno transfer Diego ma być dzisiaj sfinalizowany. Coś jest na rzeczy, gdyż nawet oficjalna strona klubu z Bremy o tym informuje. Natomiast strona Juventusu milczy, gdyż jak głosi prawo, do 1 czerwca nie mogą oni ujawniać swoich transferów (poza wolnymi zawodnikami), gdyż Bianconeri są spółką giełdową. Czas pokaże co się stanie i jak Juve się wzmocni. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat.

logo_juve_HD_gwen59

Z ostatniej chwili – na oficjalnej stronie Bianconerich pojawiła się informacja, że Diego podpisał pięcioleni kontrakt! FORZA JUVE!!!

Powrót Cannavaro?!

cannavaro_13123151

Poniższy post jest pierwszym z nowo zapoczątkowanej przeze mnie – fana (jeśli nie fanatyka) Juventusu – serii.

Końcówka sezonu w wykonaniu Juve nie jest zbytnio imponująca. Z walki o mistrzostwo Włoch zostały tylko marzenia, ba, Juventus w skutek fatalnych wyników spadł na trzecie miejsce w tabeli, kosztem mediolańskiego AC Milanu. Fatalna dyspozycja piłkarzy, odpadnięcie z Ligi Mistrzów, Pucharu Włoch (przegrana w dwumeczu z Lazio) i słabe wyniki w lidze skłoniły będący pod falą krytyki zarząd do obiecania wzmocnień w letnim marcato. Dyrektor sportowy Juve – Alessio Secco już zapowiedział, że zostana dokonane w czasie tego okienka niezwykle spektakularne transfery i Juve pozyska, jak to określa Secco, „Wielkich Mistrzów”. Tylko co Secco rozumie przez to pojęcie? Ja osobiście mam dość „mega giga super ultra” transferów w jego wykonaniu i hucznych zapowiedzi, po których sprowadza się za duże kwoty nieprzydatnych graczy pokroju Christiana Poulsena.

W ostatnich tygodniach coraz częściej i głośniej mówi się o powrocie syna marnotrawnego Fabio Cannavaro na łono miłosiernego ojca – Juventusu. Temat ten wzbudza wiele kontrowersji, pamiętamy przecież, że jeden z najlepszych włoskich obrońców ostatnich lat, wicemistrz Europy z roku 2000 i mistrz świata z 2006, zdobywca tytułu najlepszego piłkarza roku 2006 opuścił stolicę Piemontu po wybuchu afery Calciopoli i degradacji Bianconerich do SerieB, a więc opuścił tonący statek i tym samym popadł w niełaski u zdecydowanej większości tifosich Starej Damy. Ale bądźmy szczerzy – Juve potrzebuje wzmocnień i to poważnych, co pokazują choćby ostatnie mecze poniżej krytyki i absolutny brak formy już od połowy kwietnia. Sytuacji nie polepszają także zupełnie chybione w mojej opinii transfery Secco (którego uważam za niekompetentnego i uważam, że jego umiejętności są niewystarczające jak na tak renomowanego pracodawcę). Tak więc ochłońmy, rozważmy za i przeciw i zastanówmy się spokojnie czy to dobre posunięcie w wykonaniu krytykowanego zarządu Juve.

Najpierw rozważmy może pozytywne strony możliwego transferu. Po pierwsze – sezon ten pokazał dobitnie, że defensywa Juventusu nie jest szczelna, ba – w momencie, gdy kontuzjowany był Giorgio Chiellini, a Nicola Legrottaglie nie był w najwyższej formie – obrona Juve była dziurawa jak ser szwajcarski. Również poczynione wzmocnienia były niewystarczające –  Olof Mellberg w swoim nowym klubie gra do tej pory co najwyżej przeciętnie (w przeciwieństwie do wyśmienitych momentami występów w reprezentacji Szwecji), a pozyskany z Livorno na zasadzie współwłasności karty zawodniczej Dario Knežević okazał się kompletnym niewypałem. Fabio Cannavaro mógłby pomóc „załatać” defensywę Juventusu. Drugim, niepodważalnym tym razem, atutem jest fakt, że Cannavaro będzie dostępny za darmo, gdyż w czerwcu tego roku kończy mu się kontrakt. Niewątpliwym atutem jest też to, że Fabio nie będzie miał problemów z aklimatyzacją w „nowym” klubie, wszak z powodzeniem występował już w biało-czarnym trykocie Juventusu.

Drugą stroną medalu jest m.in. to, że pomimo tego, że Cannavaro przyszedłby za darmo, na pewno jego kontrakt należałby do wyższych w zespole. Poza tym, mimo że Paolo jest prawdziwym profesjonalistą i na pewno poświęca dużo czasu na trening kondycyjny, do najmłodszych graczy już nie należy (13 września skończy 36 lat!). Niektórzy twierdzą, że piłkarze pokroju Del Piero, Maldiniego, Tottiego, czy Cannavaro właśnie nie starzeją się tak szybko, ale w przypadku tego ostatniego widoczne są już oznaki tego, że nie jest już w sile wieku (patrząc na „wiek piłkarski”) i powoli zaczyna „przekwitać”. Oznaki tego było widać w trakcie ostatniego sezonu w Realu, kiedy to Fabio miewał niekiedy problemy z koncentracją, a więc niezwykle istotnym atrybutem dla środkowego obrońcy. Należy też zwrócić uwagę na inny aspekt psychologiczny – jak będą czuć się inni Mistrzowie ze starego składu Juve (sprzed Calciopoli), którzy mimo degradacji do niższej klasy rozrywkowej nie opuścili klubu. Sprowadzenie „zdrajcy” (miano, którym określa się wielu piłkarzy, którzy opuścili Juve po wspomnianej aferze, w tym Cannavaro) na pewno mogłoby być czynnikiem deprymującym morale zawodników, którzy zostali ze Starą Damą na dobre i na złe – z Del Piero, Nedvedem, Buffonem, Camoranesim, Trezeguetem, czy Chiellinim na czele.

Reasumując. Moim zdaniem byłby to dobry transfer, ale pod paroma warunkami. Po pierwsze „stara gwardia” musiałaby zaakceptować to posunięcie, tak by nie psuło to później atmosfery w szatni. Po drugie kontrakt zaoferowany Cannavaro powinien zawierać pensję oszacowaną nie na podstawie jego dotychczasowych osiągnięć, a co najwyżej formy z ostatnich dwóch lat i nie powinien być przesadnie wysoki – ideałem byłoby, gdyby otrzymywał wynagrodzenie porównywalne z płacami takich zawodników jak Legrottaglie, czy Mellberg. Poza tym istotne jest również to, żeby nawet po podpisaniu umowy z Fabio nie poprzestawać na wzmocnieniach, nie tylko w obronie (która to wraz z linią pomocy wymaga najsilniejszej „ingerencji”), ale właściwie w każdej z formacji. Chyba tylko obsada bramki i atak nie wymagają pozyskiwania nowych graczy – istotniejszy jest bardziej fakt, by zatrzymać Trezegueta, o którym coraz częściej mówi się, że odejdzie.

cannavaro_real

3b-copy

My…

Kolejny tekst, który mi się bardzo spodobał i z którym mogę się łatwo utożsamić w kwestiach takich jak podejście do niektórych osób, relacji międzyludzkich, czy stosunków społecznych, natomiast jest też sporo sprzeczności i rzeczy z którymi się nie utożsamiam, lub do których odnosić się nie będę… 😉 Ostrzegam z góry, że cenzuralny NIE jest…

Mes – „My”

My nie pijemy na butelki, pijemy na półki
Na wypadek wszelki nosimy piersiówki
Ja mam swoje dziwne jazdy ale oprócz nich
też parę wspólnych cech z moimi ludźmi
Na ślubie boisz się że żonka miała z którymś z nas epizod
a my pytamy ją: „jak tam z intercyzą?”
Bywa ze w naszych lodówkach jadalny jest tylko szron
ale jesteśmy schludni, alkopoligamia.com
nasze kobiety Cie zgaszą jeśli je zaczepisz
bo czytały nieco więcej niż horoskop i przepis
kiedy się opierdalamy nie oczekujemy nagród
niemodnie, w mediach ludzie na tym trzepią w chuj hajsu
Ci nie są warci naszego pawia
szacunek budzi nie to co przyjmujesz a czego odmawiasz
nie imponują nam pieniądze więc weź o ich nie mów
wolimy wiedzieć co myślisz i czemu

bo my, tępimy głupotę każdego dnia
bo my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, nie Sekielski i Morozowski
Ten Typ to nie ciuchy Lacoste a dupy płyty i jadłospis
my, tępimy głupotę każdego dnia
słyszysz my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, z dala od plastikowych dziwek
liczymy że niegłupie poglądy też są zaraźliwe

daj mi chwile bym wziął wdech
liczę moich ludzi, liczę dalej niż do trzech
lubimy wąskie cipki i szerokie horyzonty
jak w TiVi trafi się miś, nikt nie wyłączy
dla Ciebie Kuba W dla nas był Mann i Materna
po używane książki do szkół szliśmy na kiermasz
widzisz kolo jak podrywać chamskim flirtem
czubasa z przed telewizora wyganiał na piłkę
taaa mogliśmy wyrosnąć na popaprańców
bo to już inna WWA niż warszawa powstańców
nie bronimy miasta, już tylko dusze
w walce z nijakością mało kto z życiem uszedł
więzy gusta slang praca i to co pijesz
nie czekamy biernie aż to się rozmyje
słyszysz „Volt” myślisz piwo, może taniec
dla nas to autor płyt które znamy na pamięć

bo my, tępimy głupotę każdego dnia
my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, nie Sekielski i Morozowski
Ten Typ to nie ciuchy Lacoste a dupy płyty i jadłospis
my, tępimy głupotę każdego dnia
my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, z dala od plastikowych dziwek
liczymy że niegłupie poglądy też są zaraźliwe

Diss mówi Ci to coś? Beef mówi Ci to coś?
A Frezz, kurwa wiesz jak rapował ten gość?
Kto o nim pamięta? My! bo był najlepszy
i chociaż go nie znałem daje mu te cztery wersy
Bo my mierzymy sukces nieco inna miarą
Czy decyzje dadzą Ci wstyd czy chwałę na starość
My to nie bunt, bunt nie chce rozwiązań
My im stwarzamy grunt, grunt solidny jak stary Ślązak

My nie wchodzimy na Pudla
Nie wierzymy we wszystko co wyskoczy z Googla
CKM ma fajne dupy, ale nas nie śmieszy
Gajos i Frycz są jak De Niro i Pesci

Autorytety…

Ostatnio daje się zauważyć pewną (przykrą moim zdaniem) tendencję, która – wcale nie powoli – zaczyna być coraz powszechniejsza. Można ją zaobserwować w życiu codziennym, można o niej przeczytać w tzw. fachowej prasie, gdzie dyskutują na jej temat „osoby, które mają przed nazwiskiem więcej liter i skrótów, niż jest symboli w tablicy Mendelejewa” (pozwoliłem sobie na parafrazę wypowiedzi mojego dobrego znajomego 😉 ).
Tą tendencją jest pewna zmiana w podejściu dzieci i młodzieży do autorytetów, a konkretniej popadanie w skrajności: albo całkowite ich odrzucanie, albo przyjmowanie ich bezkrytycznie, nie wspominając już nawet o tym, że coraz częściej autorytetami stają się ludzie, którzy krótko mówiąc być nimi nie powinni.
Daruję sobie tych ostatnich. Ale warto się zastanowić nad dwoma pierwszymi podejściami.

Rezygnacja przez młodzież z autorytetów to już nie to samo zjawisko co w buntowniczych latach 60’, 70’, czy 80’. O ile tamtą postawę można było „usprawiedliwić” (choć nie do końca trzeba to robić) pewnymi kontekstami historycznymi, politycznymi, czy społecznymi i uznać tamten nonkonformizm jako wyraz sprzeciwu np. wobec postępowania władz, o tyle postawa dzisiejszej młodzieży moim zdaniem wywodzi się bardziej z obojętności i bierności, aniżeli z przybranej postawy buntowniczej. Nie postrzega się teraz autorytetów tak jak dawniej, bo również i szacunek do innego człowieka uległ „degradacji”. Upadają podstawowe relacje międzyludzkie. Do ludzi starszych coraz częściej większość młodych ludzi odnosi się w sposób lekceważący, negując tym samym ich doświadczenie, „mądrość życiową” i nierzadko bogatą i barwną historię. Niewątpliwie u źródeł tej postawy leży również „debilizacja” społeczeństwa, określenie brutalne, ale moim zdaniem trafne. Niestety idiotyzm leży chyba w sprzecznej relacji do czerpania z mądrze obranego autorytetu.

Z drugiej strony nastaje tendencja do obierania autorytetów banalnych, związanych ściśle z płytką i jałową kulturą masową. Coraz częściej autorytetami stają się po prostu ludzie popularni, którzy tak naprawdę nie reprezentują sobą niczego, zaś ich jedynym, niepodważalnym atutem jest właśnie popularność. Ze względu na to, że nie zamierzam urazić niczyich uczuć, nie będę podawał przykładów.

W tym miejscu wyrasta przed nami kolejny problem – bezkrytyczne postrzeganie autorytetów i bezmyślne ich naśladowanie. Tutaj nasuwa mi się pewien przykład. Pierwszego dnia mojej przygody z liceum ogólnokształcącym, zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego mieliśmy małe klasowe spotkanie pod egidą pani dyrektor, którego celem było zapoznanie się ze sobą poszczególnych uczniów. Po serii podstawowych pytań pokroju „przedstaw się”, „skąd jesteś”, „do jakiej szkoły chodziłeś” i „wymień swoje zainteresowania”, lekko ucierpiała kreatywność zadającej pytania dyrektor i po dłuższym czasie zadała pytanie o autorytet. Gdy doszło do mnie powiedziałem, że autorytetem dla mnie jest Magik (dla niewtajemiczonych Piotr „Magik” Łuszcz urodzony 18 marca 1978 w Katowicach, zmarły tragicznie 26 grudnia 2000 – polski raper, członek Kaliber 44 i Paktofoniki, do tej pory nie znana jest przyczyna śmierci, ale niektórzy twierdzą, że Magik wyskoczył przez okno ze swojego mieszkania). Potem któryś z kolegów zadał mi pytanie, co ja widzę w gościu, który dokonał próby samobójczej i czy zamierzam zrobić podobnie. Zaznaczam, że nie było to pytanie sarkastyczne, ale szczere. Reasumując, uważam że prawdziwego autorytetu nie należy przyjmować bezkrytycznie, tylko czerpać z niego to, co w nim najlepsze, niezwykłe i wyjątkowe, wszak nikt nie jest idealny i ludzie są tylko ludźmi. To, że posiadasz autorytet nie znaczy, że masz zachowywać się tak jak ta osoba, nie musisz ubierać i wysławiać się tak jak ona. Możesz podziwiać i inspirować się tym, co Ci się w tej osobie podoba, co Ci imponuje i tak było w moim przypadku, gdyż Mag był i jest nadal dla mnie niepodważalnym mistrzem rymowanego słowa…

Myślę, że autorytety są czymś ważnym, zwłaszcza w młodym wieku, gdy kształtuje się psychika młodego człowieka. Pozwalają one wtedy obrać odpowiedni azymut rozwoju intelektu i charakteru. To rzecz także istotna dla ludzi, którzy przywiązują uwagę do procesu samodoskonalenia się.
Powyższy post nie ma na celu obrażania nikogo, tylko zwrócenie uwagi na pewną problematykę. Wyszło mi trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, że nie zostanę opacznie zrozumiany i zachęcam do dyskusji!
A na deser idealnie pasująca satyra autorstwa Arkadiusza Gacparskiego.gacparski2